Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Tańsze konto dla młodych w BZ WBK

poniedziałek, 19 kwietnia 2010 15:45
Bank Zachodni WBK rezygnuje z opłaty za przelewy internetowe z rachunku dla młodych klientów. Nowi klienci BZ WBK nie płacą również za używanie karty Visa Electron<30. To najważniejsze modyfikacje rachunku dla młodych, który od teraz nosi nazwę e-Konto<30.

Wszyscy, zarówno dotychczasowi, jak i nowi posiadacze kont młodzieżowych BZ WBK, nie płacą już za wysyłanie przelewów za pośrednictwem usług bankowości elektronicznej BZWBK24 (Internet, telefon). Klienci, którzy otworzą nowe e-Konto<30 nie płacą także za używanie wydawanej do tego rachunku karty Visa Electron<30. Dotychczas usługi te były płatne - przelew 0,5 zł, a miesięczne używanie karty 1 lub 3 zł, w zależności od liczby przeprowadzonych za jej pośrednictwem transakcji bezgotówkowych.



  Konto bankowe - Sprawdź oferty!





Tym samym pakiet bezpłatnych usług e-Konta<30 przedstawia się następująco:
- bezpłatne prowadzenie konta,
- bezpłatne przelewy elektroniczne,
- bezpłatna karta do konta,
- bezpłatny dostęp do usług bankowości elektronicznej BZWBK24,
- bezprowizyjna wypłata gotówki w każdym z 1040 bankomatów BZ WBK,
- bezprowizyjne doładowania telefonów komórkowych w bankomatach BZ WBK oraz w Internecie.

Wydawana do konta karta Visa Electron<30 umożliwia płacenie za zakupy w Internecie z wykorzystaniem usługi 3D Secure znacząco podnoszącej bezpieczeństwo transakcji. Jest to tzw. karta zbliżeniowa, która pozwala na dokonywanie płatności bez użycia numeru PIN oraz podpisu posiadacza karty. Wystarczy tylko zbliżyć ją do specjalnego czytnika, który coraz częściej można znaleźć w polskich sklepach. W przypadku braku tego urządzenia karta daje możliwość dokonywania transakcji autoryzowanych PIN-em lub podpisem posiadacza.

Do wszystkich nowych oraz już istniejących kont <30 można również otworzyć bezpłatny rachunek walutowy prowadzony w euro, dolarach lub funtach. Do rachunku wydawane jest karta płatnicza umożliwiająca płacenie za zakupy dokonane zagranicą bezpośrednio w walucie transakcji

Bank Zachodni WBK / ip

ePRASA - biznesowa, finansowa, codzienna, ... - TUTAJ
eKsiążki, ebooki - finanse, biznes, psychologia, samodoskonalenie, ... - TUTAJ
Internetowe konto bankowe założysz - TUTAJ
Kredyty gotówkowe - TUTAJ
Kredyt na mieszkanie, dom - TUTAJ
Leasing dla firmy - TUTAJ
gitBank.pl - leasing, kredyty, doradztwo finansowe



Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

Goldman Sachs, czyli boski wiatr

poniedziałek, 19 kwietnia 2010 15:21

Wiadomość o złożeniu przez SEC pozwu przeciw Goldmanowi wstrząsnęła w piątek amerykańską giełdą. Akcje banków poszły po kilkanaście procent w dół, rozpędzone indeksy giełdowe nadziały się nagle na nieoczekiwaną kontrę i spadały po ponad 1 proc. Niczym niezmącona, wydawałoby się, hossa, została przerwana z powodu, którego nikt się nie spodziewał. Wyraźne perturbacje wystąpiły też na rynku surowców. W piątek ceny ropy naftowej, złota i kontraktów terminowych na miedź zniżkowały po około 2 proc. Dziś rano tendencja ta była kontynuowana, choć z nieco mniejszą dynamiką.

 

         Czy to wydarzenie wywrze podobny wpływ na rynek, jak upadek Lehman Brothers, czy spowoduje oczyszczający szok, podobny do tego, który nastąpił po upadku Enronu, równe osiem lat temu? Czy jest to wierzchołek góry lodowej? Trudno dziś przewidzieć. Jeszcze trudniej mieć nadzieję, że dojdzie do wstrząsu oczyszczającego świat finansów
z elementów szaleństwa, nieuczciwości, pogoni za zyskiem za wszelką cenę. Po aferze Enronu i ujawnieniu ogromnej skali kreatywnej księgowości w wielu amerykańskich koncernach też spodziewano się działań uzdrawiających sytuację. Po aferze z udziałem Ivana Boesky,ego i Michaela Milkena, w wyniku której upadła inna legenda bankowości inwestycyjnej - Drexel, a także po aferze z połowy lat 80., mającej związek z obligacjami opartymi na pożyczkach hipotecznych, można sądzić, że świat amerykańskich finansów niczego się nie nauczył. Czy nauczy się teraz? I jakim kosztem?

 

         Głupota, nieświadomość, bezczelność, zupełne oderwanie od rzeczywistości, czy zimna kalkulacja i gra? Ciekawe, co skłoniło Lloyda Blankfeina, szefa jednego
z największych, najsłynniejszych i najbardziej znienawidzonych ostatnio banków inwestycyjnych Goldman Sachs, do publicznego, jakże skromnego i prostego stwierdzenia pod koniec ubiegłego roku: „robimy robotę Boga". Zdawał sobie przecież doskonale sprawę z tego, jaka to była robota i jakie były jej skutki dla amerykańskiego, a może i światowego systemu finansowego. Oczywiście zbyt wcześnie na ferowanie wyroków, bo tamtejsza Komisja Papierów Wartościowych dopiero wystąpiła do sądu przeciw Goldmanowi. Nie sposób jednak przejść obojętnie obok takiego dysonansu, płynącego z jednej strony
z wypowiedzi jednego z najbardziej wpływowych ludzi finansów, a drugiej z szykowanego przecież nie od dziś aktu oskarżenia.





  Konto bankowe - Sprawdź oferty!





         Gdy Blankfein udzielił wywiadu w The Sunday Times, w którym użył porównania działalności kierowanego przez niego banku do bożego dzieła, trochę mną zatrzęsło. Zasiadłem wówczas do komputera, by „wyartykułować" nie tyle swoje oburzenie, ale zawód, jakiego po raz kolejny doznałem. Skończyło się tylko na wstępie. „Bankowość inwestycyjna i cały wielki świat finansów, głównie amerykański, którego kwintesencją jest wszystko to, co kojarzy się z Wall Street, miało i ma wielu bohaterów, wielkich, kultowych postaci. To ludzie wybitni, godni szacunku, choć wzbudzający wiele skrajnych emocji. Odkąd zacząłem zajmować się rynkiem kapitałowym, śledziłem ich losy, dokonania, wzloty i upadki. Byłem nimi zachwycony. Imponowali mi, choć nie podchodziłem do ich działań
i metod pracy bezkrytycznie. Choć nigdy nie był to usłany różami świat grzecznych
i elegancko ubranych chłopców o nienagannych manierach i choć wielokrotnie dochodziło na nim do kryzysów, przestępstw, nadużyć, to miał swój urok. Wielcy traderzy, guru rynków akcji, obligacji, dokonujący gigantycznych operacji na rynkach walutowych, organizujący przejęcia i fuzje potężnych firm. Ludzie z ogromną wiedzą, talentem, charakterem, odwagą, wyobraźnią. Legendarne nazwiska, twórcy i wybitni menedżerowie takich firm jak First Boston Corporation, Lazzard, Drexel, Smith Barney, Lehman, Salomon, Morgan Stanley, Goldman Sachs". Oczywiście było dla mniej jasne, że Goldman bardzo aktywnie uczestniczy w pompowaniu kolejnych baniek spekulacyjnych na akcjach, złocie, ropie naftowej i czym popadnie. Z tym jednak wypada się pogodzić, podobnie jak z tym,
że wilk lubi owieczki. Trudniej było mi się pogodzić z tym, że Goldman napełniając wynajęte przez siebie tankowce ropą, kupowaną po 40 parę dolarów, ze stoickim spokojem wydaje rekomendację dla cen ropy na poziomie 85 dolarów za baryłkę.

 

         Dziś życie dopisuje „zgrabny" dalszy ciąg, który kompromituje mój naiwny mit
o bankowości inwestycyjnej i jej nieocenionej roli dla rynków finansowych. Kompromitujący jest bowiem fakt, że banki inwestycyjne posługują się w swej działalności najzwyklejszym oszustwem. Pocieszam się tylko tym, że nie ja jeden byłem tak naiwny. Znalazłem się w zaszczytnym towarzystwie ludzi, którzy zdecydowali o przeznaczeniu pieniędzy podatników na ratowanie między innymi Goldmana oraz wielu instytucji finansowych, które dały się nabrać na śmieciowe papiery. Na szczęście nie były to moje pieniądze. Najważniejsze jest jednak, że kompromitacji uległ sposób myślenia i działania, który chronił chory system i chore jednostki. To on spowodował, że ten system degenerował się coraz bardziej. Skoro „system" niczego się nie nauczył, może lepiej było pozwolić upaść Goldmanowi i paru innym, a setki miliardów dolarów przeznaczonych
na pomoc, wydać w bardziej sensowny sposób. Może wówczas bezrobocie byłoby mniejsze a ropa tańsza i z kryzysu wyjść byłoby trochę łatwiej. W bankowości najważniejsze jest zaufanie. W bankowości inwestycyjnej zaufanie jest wszystkim. Skoro go zabrakło, Goldmanowi zostało niezbyt wiele. Niezależnie od wyroku sądu.



---


Roman Przasnyski
Główny Analityk Gold Finance



Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

---

Ofertę GOLD FINANCE zobaczysz - TUTAJ

ePRASA - biznesowa, finansowa, codzienna, ... - TUTAJ
eKsiążki, ebooki - finanse, biznes, psychologia, samodoskonalenie, ... - TUTAJ
Internetowe konto bankowe założysz - TUTAJ
Kredyty gotówkowe - TUTAJ
Kredyt na mieszkanie, dom - TUTAJ
Leasing dla firmy - TUTAJ
gitBank.pl - leasing, kredyty, doradztwo finansowe


Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rocznica warszawskiej giełdy bez rekordów

piątek, 16 kwietnia 2010 21:02

Byki nie miały siły uczcić dziewiętnastej rocznicy warszawskiego parkietu kolejnymi rekordami indeksów. Ustanowione zostały dzień wcześniej. Nie pomogły dobre dane zza oceanu, a nastroje na świecie nie pozwalały na żadne szaleństwa. Brak pozytywnej reakcji na korzystne informacje może wskazywać, że siła trendu powoli ulega wyczerpaniu i zbliża się spadkowa korekta.

 

Polska GPW

 

Inwestorzy zaczęli dziś handel na warszawskiej giełdzie w kiepskich nastrojach. Indeks największych spółek tracił na otwarciu prawie 0,7 proc., a WIG zniżkował
o 0,5 proc. Nieco lepiej radziły sobie wskaźniki małych i średnich firm, ale i one znalazły się pod kreską, tracąc po około 0,2 proc. Po krótkich wahaniach, w wyniku których główne indeksy przez moment zwiększyły nieco skalę spadku, sytuacja zaczęła się poprawiać. Nie dotyczyło to jednak ani mWIG40, ani sWIG80, które nadal zniżkowały powiększając straty.

 

W pierwszych minutach sesji akcje KGHM, PKN Orlen, Lotosu i PKO traciły po 1,2-1,5 proc. Aż o 2,8 proc. spadały walory BRE. Jeszcze przed południem zdecydowanie poprawiła się sytuacja obu naszych firm paliwowych, a papiery Lotosu wyszły nawet zdecydowanie nad kreskę. Po publikacji znacznie lepszych niż się spodziewano wyników Bank of America i General Electric, indeks największych spółek zbliżył się do poziomu czwartkowego zamknięcia i w jego okolicach czekał na reakcję Wall Street. Na pozostałych wskaźnikach informacje zza oceanu nie zrobiły żadnego wrażenia.

 

Ostatecznie WIG20 zniżkował o 0,24 proc., WIG spadł o 0,34 proc., wskaźnik średnich firm zmniejszył swoją wartość o 0,67 proc., a sWIG80 o 0,66 proc. Obroty
na rynku akcji wyniosły 1,35 mld zł.





  Konto bankowe - Sprawdź oferty!





Giełdy zagraniczne

 

Mimo sporych kłopotów i nerwowości, amerykańskie byki zdołały w czwartek po raz kolejny przedłużyć swoją dominację. Dow Jones zyskał 0,19 proc., Nasdaq wzrósł o 0,43 proc., a S&P500 jedynie o 0,09 proc. Konsekwencja, z jaką Wall Street wspina się w górę, musi budzić respekt. Od dołka z 5 lutego S&P500 zyskał już 13,6 proc. Na 49 sesji, które upłynęły od tego czasu, mniej niż co trzecia kończyła się niewielkim spadkiem. Przewaga byków jest więc miażdżąca. Mimo to oczywiste wydaje się, że nie będzie trwać nieprzerwanie i wiecznie.

 

Dobra passa zdecydowanie została przerwana na parkietach azjatyckich. Wszystkie znalazły się dziś na minusie. Liderem spadków była giełda w Tajlandii, gdzie indeks zniżkował o prawie 3 proc. Na drugim miejscu znalazł się japoński Nikkei, który stracił
aż 1,5 proc. Tamtejszych inwestorów znów martwi umacniający się jen. Po osiągnięciu rekordowo wysokiego poziomu na początku kwietnia, indeks zdecydowanie zniżkuje przy sporych wahaniach. W Hong Kongu spadek wyniósł 1,3 proc. Shanghai Composite stracił 1,1 proc., zaś Shanghai B-Share 0,3 proc. Na chińskiej giełdzie widać wciąż walkę byków
o utrzymanie indeksów przynajmniej w trendzie bocznym.

 

W Paryżu i Frankfurcie handel rozpoczął się dziś od spadku o prawie 0,5 proc. Londyński FTSE zniżkował na otwarciu o 0,2 proc. Nastroje szybko jednak się poprawiły,
a spadki zostały w całości zniwelowana. Paryski CAC40 zyskiwał nawet już po pierwszej godzinie handlu o 0,2 proc. Na parkietach naszego regionu dominowały zniżki. Choć ich skala nie była zbyt duża, poprawy w ciągu dnia nie było widać.

 

Waluty

 

Rytmy zorby znów zabrzmiały w czwartek na światowym rynku walutowym.
Po środowym odbiciu do 1,367 dolara, kurs euro znów wylądował w okolicach 1,35 dolara. Wczoraj wieczorem starał się mozolnie odrabiać straty, lecz dziś rano ponownie został sprowadzony niżej. Tuż po godzinie 15.00 dynamika spadku kursu wspólnej waluty wyraźnie przyspieszyła i poziom 1,35 dolara został przełamany.

 

W naturalny sposób złoty osłabił się wobec dolara. Dziś rano „zielony" zdrożał
w porównaniu do czwartkowego zamknięcia o 2 grosze i trzeba było za niego płacić 2,86 zł. Nieco mniej naturalnie wyglądało dynamiczne osłabienie się naszej waluty wobec euro.
Po wczorajszym dotarciu kursu wspólnej waluty do okolic 3,85 zł, dziś euro dynamicznie zyskało 2,5 grosza. Trudno jednak przypuszczać, by był to efekt aktywności naszego banku centralnego. Za franka przed południem trzeba było płacić 2,7 zł.

 

Podsumowanie

 

         W piątek przez większą część sesji byki miały spore kłopoty z obroną swoich pozycji zdobytych w pierwszych dniach tygodnia. Dopiero wczesnym popołudniem udało się im wydźwignąć indeks największych spółek w okolice czwartkowego zamknięcia. Pozostałe wskaźniki konsekwentnie jednak traciły. Najmocniej te odzwierciedlające koniunkturę
na rynku małych i średnich firm. Taki układ sił może wskazywać, że mniejsi inwestorzy indywidualni tracą wiarę w kontynuację wzrostów lub szykują pieniądze na akcje PZU.



---


Roman Przasnyski
Główny Analityk Gold Finance



Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

---

Ofertę GOLD FINANCE zobaczysz - TUTAJ

ePRASA - biznesowa, finansowa, codzienna, ... - TUTAJ
eKsiążki, ebooki - finanse, biznes, psychologia, samodoskonalenie, ... - TUTAJ
Internetowe konto bankowe założysz - TUTAJ
Kredyty gotówkowe - TUTAJ
Kredyt na mieszkanie, dom - TUTAJ
Leasing dla firmy - TUTAJ
gitBank.pl - leasing, kredyty, doradztwo finansowe



Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Urodziny warszawskiej giełdy bez szampana i statystyki

piątek, 16 kwietnia 2010 20:59

Pełnoletniość osiągnęła rok temu. Okrągłą rocznicę obchodzić będzie za dwanaście miesięcy. Dziś nie jest dobry czas na świętowanie, ale nie sposób nie wspomnieć, że równo dziewiętnaście lat temu odbyła się pierwsza sesja na warszawskiej giełdzie.

 

W 1991 roku warszawska giełda stawiała pierwsze kroki. Była instytucją tworzoną przez niezbyt liczną grupkę pasjonatów. Wyglądała jak kwiatek przy kusym nieco kożuchu odradzającej się „normalnej" gospodarki. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, wspomnienia pierwszych sesji, czy nawet pierwszych lat funkcjonowania giełdy, jawią się niczym opowieści z epoki kamienia łupanego. Wówczas wyglądało to jednak zupełnie inaczej.
Do tego symboliczne miejsce - sala notowań, w której jeszcze do niedawna odbywały się posiedzenia Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Tylko giełdowy parkiet, układany i lakierowany, na godziny przed pierwszym notowaniem starał się zacierać całkiem świeże wówczas skojarzenia. Handel akcjami pięciu spółek „toczył się" raz w tygodniu. Zlecenia kupna i sprzedaży akcji formatu A4 wypełniało się ręcznie przy nielicznych bankowych okienkach. Łatwo było do nich trafić, bo przez wiele miesięcy były to te, przy których nie było kolejki klientów. Po przekazaniu na giełdę, dyspozycje klientów „przetwarzane" były w zlecenia maklerskie. Dla lepszej orientacji
i ułatwienia, karteczki dotyczące kupna były w innym kolorze niż te, w których chodziło
o sprzedaż akcji. Oba rodzaje zleceń mieściły się przez długi czas w dwóch odrębnych kartonowych pojemnikach wielkości pudełka na buty. Kursy akcji wypisywano flamastrem na plastikowej tablicy. Po kilku miesiącach działania, giełda dostała w prezencie
od notowanego na jej parkiecie Tonsilu kilka głośników i mikrofonów. Wszystko
po to, by głos ówczesnego prezesa giełdy, Wiesława Rozłuckiego, obwieszczającego wyniki sesji, mógł się bez trudu przedrzeć przez gwar coraz większej liczby inwestorów przybywających na parkiet. Wkrótce rynek kapitałowy rozwinął się tak dynamicznie,
że w dniu sesji przejażdżka windą w budynku przy Nowym Świecie 6/12 była marzeniem ściętej głowy. „Tłumy" inwestorów podążały schodami na piąte piętro, krok po kroku.
Po ogłoszeniu wyników jeszcze tylko kilkadziesiąt minut w kolejce po kserokopię
z notowaniami i żegnamy giełdę do następnego wtorku.

 

Dziś giełdowy parkiet to jedynie czysta abstrakcja. Większość inwestorów
w budynku giełdy nigdy nie była, bo i po co. A czas między kolejnymi transakcjami mierzy się nie w dniach, lecz sekundach. Dawne czasy miło powspominać, ale tęsknić nie
ma za czym. Mamy więc święto bez szampana, wiadomo dlaczego. Mamy też wspomnienie bez statystyki, bo cóż tu porównywać.



---


Roman Przasnyski
Główny Analityk Gold Finance



Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

---

Ofertę GOLD FINANCE zobaczysz - TUTAJ

ePRASA - biznesowa, finansowa, codzienna, ... - TUTAJ
eKsiążki, ebooki - finanse, biznes, psychologia, samodoskonalenie, ... - TUTAJ
Internetowe konto bankowe założysz - TUTAJ
Kredyty gotówkowe - TUTAJ
Kredyt na mieszkanie, dom - TUTAJ
Leasing dla firmy - TUTAJ
gitBank.pl - leasing, kredyty, doradztwo finansowe


Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Cień niepokoju zawisł nad giełdami

czwartek, 15 kwietnia 2010 22:52

Nastroje na giełdach od rana nie były dziś najlepsze. Po początkowym, ostrożnym wzroście indeksów, szybko się pogarszały. Wciąż nie widać końca greckiego serialu. Jego dzisiejszy odcinek był powodem gwałtownego osłabienia wspólnej waluty i wzrost niechęci do ryzyka na rynkach. Trzeba przyznać, że kiepskie dane zza oceanu byki zniosły bardzo mężnie. Zdecydowanie wyższa od oczekiwań liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, wynosząca 484 tys. oraz sięgająca zalewie 0,1 proc. dynamika produkcji przemysłowej, wobec oczekiwań na poziomie 0,7 proc. zostały nieco złagodzone przez lepszy niż się spodziewano wskaźnik aktywności gospodarczej w rejonie Nowego Jorku i Filadelfii oraz wyższy napływ kapitału do Stanów Zjednoczonych. Jednak wielkich powodów do radości dane nie przyniosły.

 

Polska GPW

 

Sesja na naszym parkiecie zaczęła się dość optymistycznie. Główne indeksy
na otwarciu zyskiwały po 0,5 proc., ustanawiając kolejne rekordy. WIG20 dotarł do 2619 punktów, a WIG przekroczył barierę 44,3 tys. punktów. Wskaźniki małych i średnich spółek nie pozostawały w tyle i także osiągnęły wielomiesięczne maksima. Byki miały jednak trudności z utrzymaniem porannych poziomów cen akcji, choć nic nie wskazywało
na poważniejsze zagrożenie. Jednak tuż po godzinie 10.00 podaż zdecydowanie przejęła kontrolę nad rynkiem. W ciągu kilkudziesięciu minut wskaźnik największych spółek stracił 40 punktów. Głównymi „winowajcami" dynamicznego załamania wartości indeksu były akcje KGHM, które momentami traciły 3 proc. i Pekao, zniżkujące przez chwilę o 2 proc. Około południa popyt ponownie się zmobilizował i skala zniżki została wyraźnie ograniczona, jednak nastroje wciąż były nienajlepsze. Przez kilka godzin wskaźnik największych spółek utrzymywał się w okolicach 2595 punktów, tracąc około 0,5 proc.





  Konto bankowe - Sprawdź oferty!





Końcówka sesji była już znacznie korzystniejsza dla posiadaczy akcji. Indeks największych spółek zniżkował o zaledwie 0,14 proc., WIG stracił 0,04 proc., a sWIG80 obniżył swoją wartość o 0,08 proc. Wskaźnikowi średnich firm udało się wyjść na plus
i zyskał 0,14 proc. Obroty wyniosły 1,5 mld zł.

 

Giełdy zagraniczne

 

Wczorajsza sesja na Wall Street przyniosła przyspieszenie tempa wzrostu indeksów. Zwyżki indeksów przekraczające 1 proc. to zjawisko dawno nie widziane. Trudno jednak mówić o euforii, która mogłaby wskazywać, że trend wchodzi w fazę schyłkową. Powody
do wczorajszego skoku wskaźników miały silne podstawy w postaci dobrych danych makroekonomicznych i trudno się dziwić, że byki je wykorzystały. S&P500 z łatwością pokonał poziom 1200 punktów i do poziomu oporu zbliżył się na odległość około
10 punktów. Trudno się spodziewać, że przeskoczy go równie łatwo, ale jeśli wyniki kolejnych spółek będą tak dobre, jak te, opublikowane dotychczas, jest to całkiem prawdopodobne. Jedynym „podejrzanym" zjawiskiem jest nadmierny optymizm i rosnąca wiara w to, że wzrost jest niezagrożony. Niepokój pojawił się dziś w postaci spadających kontraktów na amerykańskie indeksy.

 

W Azji mieliśmy kolejny dzień niewielkich zmian indeksów. Wygląda to trochę jak cisza przed burzą. Mogłaby ona mieć swoje epicentrum w Chinach, ale na razie i tam było wyjątkowo spokojnie. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę ogłoszone dziś informacje. Tamtejsza gospodarka wzrosła w pierwszym kwartale aż o 11,9 proc. Inwestorzy nie wiedzieli, czy się z tego cieszyć, czy wręcz przeciwnie. Shanghai B-Share wzrósł o 0,04 proc. a Shanghai Composite zaliczył identyczny co do skali spadek. Cień stóp procentowych oraz rewaluacji juana ciąży nad chińską giełdą coraz bardziej. Szczęśliwie, nieco mniejsza niż poprzednio była inflacja. Gdyby wzrosła, wyższe stopy mielibyśmy błyskawicznie. Liderem wzrostów był parkiet na Tajwanie, zwyżkujący o 0,9 proc.
O 0,6 proc. wzrósł japoński Nikkei, choć produkcja przemysłowa wzrosła w lutym mniej, niż się spodziewano. Indeksowi pomagał pewnie osłabiający się jen.

 

Handel na głównych europejskich parkietach zaczął się od wzrostu indeksów o około 0,2 proc. Już po godzinie wskaźniki w Paryżu i Frankfurcie znalazły się pod kreską, zniżkując po 0,3 proc. Jedynie londyński FTSE utrzymywał swoją wartość w okolicach środowego zamknięcia. Nienajlepsze nastroje panowały na giełdach naszego regionu. Przed południem węgierski BUX tracił 1 proc., moskiewski RTS zniżkował o 0,7 proc.
a praski PX50 o 0,1 proc. Na plusie trzymały się jedynie Bukareszt i Sofia. W Atenach
i Madrycie indeksy traciły po 1 proc. W drugiej części dnia nastroje na greckiej giełdzie uległy radykalnej zmianie i ATGI zyskiwał 2 proc. Indeksy w Paryżu, Frankfurcie i Londynie tuż po godzinie 16.00 zyskiwały po 0,2-0,3 proc.





  Rachunki / konta firmowe - Sprawdź oferty!





Waluty

 

Umocnienie się wspólnej waluty w pierwszych dniach tygodnia dziś zostało „skasowane" jednym dynamicznym ruchem. Jeszcze w środę wieczorem kurs euro sięgał 1,368 dolara. Dziś około południa wynosił już tylko 1,352 dolara. Powodem tego gwałtownego osłabienia była znów kwestia Grecji. Rekordowo wysoki wzrost różnicy między obligacjami Niemiec i Grecji spowodował powrót niepokoju i oczekiwań, że Grecja wkrótce będzie zmuszona prosić o uruchomienie pomocy.

 

Reakcja na wydarzenia na świecie, natychmiast znalazła odbicie na naszym rynku. Od wczorajszego wieczora dolar zdrożał z 2,82 do prawie 2,86 zł. Kurs wspólnej waluty wzrósł z 3,85 do 3,87 zł. Kwestia ewentualnego kontynuowania interwencji walutowych przez nasz bank centralny chwilowo stała się więc mniej aktualna. Kurs franka doszedł dziś około południa 2,7 zł. A jeszcze wczoraj „szwajcara" można było kupić po 2,68 zł.

 

Podsumowanie

 

W trakcie dzisiejszej sesji byki najadły się trochę strachu, gdy po osiągnięciu przez WIG20 poziomu 2619 punktów, indeks dość szybko stracił aż 40 punktów. Sytuacja została dość szybko „opanowana" i skala spadku została zmniejszona, ale niepokój pozostał. Zniżka nie przesądza jeszcze w żadnym razie o dalszych losach trwającego ponad rok trendu, jednak pokazuje, że podaż może w każdej chwili uderzyć ze sporą siłą. Warto zwrócić uwagę, że od dołka z 11 lutego do dzisiejszego maksimum, indeks największych spółek zyskał już 20 proc. Można z tego wnioskować, że na rynku jest spora grupa inwestorów, gotowych pozbyć się akcji bez żalu nawet po cenach „nieco" niższych, niż obecne.



---


Roman Przasnyski
Główny Analityk Gold Finance



Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

---

Ofertę GOLD FINANCE zobaczysz - TUTAJ

ePRASA - biznesowa, finansowa, codzienna, ... - TUTAJ
eKsiążki, ebooki - finanse, biznes, psychologia, samodoskonalenie, ... - TUTAJ
Internetowe konto bankowe założysz - TUTAJ
Kredyty gotówkowe - TUTAJ
Kredyt na mieszkanie, dom - TUTAJ
Leasing dla firmy - TUTAJ
gitBank.pl - leasing, kredyty, doradztwo finansowe


Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 31 lipca 2010

Licznik odwiedzin:  8422

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
czas na e-biznes  skuteczne i sprawdzone metody zarabiania w internecie

finanse dla każdego

sztuka zdobywania pieniędzy



O moim bloogu

blog o finansach, bankowości (konta bankowe, leasing, lokaty, kredyty,...), życiu,...moich zainteresowaniach (alkohol ;),... ogólnie pewnie o wszystkim. kontakt: blues1977@wp.pl

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 18.05.2010 18:54:05
  • autor: http://typy-bukmacherskie.blogspot.com/
  • treść: Polecam zarabianie p...

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 8422
Bloog istnieje od: 369 dni